poniedziałek, 13 lipca 2015

`eighth


Witam po kolejnej długiej przerwie.
Jakoś nie umiem się spiąć i być systematyczna... Chyba Kwiat mnie tym zaraził, haha.
Ostatni tydzień odpoczęłam w samotności, w domku i zregenerowałam siły.
W piątek już przylatuje Zuzia! <3 A wyjeżdża Anja. </3
Za to Anja wraca w niedziele, a ja wyjeżdżam w poniedziałek - takie mijanko. :D
Czytałam ostatnio mojego bloga i wróciłam dzięki temu myślami do lutego...
Kiedy założyłam bloga byłam świeżo po Gali Empiku, chciałam opisać tutaj tamto piękne wspomnienie,
ale nie wiedziałam jak mi się życie dalej poukłada i podjęłam decyzję, że zacznę pisać o swojej przygodzie od początku, a relacja z Gali będzie wisienką na torcie...
JAK JAK SIĘ POMYLIŁAM...
Od Gali to się dopiero zaczęło, jedno za drugim, tyle szczęścia.
27x widziałam Kwiatową buźkę w ciągu 10 miesięcy.
Nie wszystko mogę nazwać 'spotkaniem', bo to jak byłam po drugiej stronie ulicy
i ziomek przemknął jak strzała to nie za bardzo spotkanie, ale WIDZIAŁAM! :D <3
W najbliższym czasie nie zapowiada się żadne spotkanie, ale jeszcze mam o czym pisać.
W tej notce będzie o WOŚP w Piasecznie, a już w kolejnej Gala Empiku! <3
Później:
- koncert w Gdańsku i spotkanie pod hotelem
- koncert w Lublinie i spotkanie w Warszawie kolejnego dnia, haha
- Staruchy w DDTVN
- koncert w Białymstoku i spotkanie dzień wcześniej :D
- spotkanie w ATM
- 3x Londyn! <3
- spotkanie pod siłką
- BALowanie
- urodziny ALOHY
- koncert w Legionowie i podróż z Powsina, hahaha
- kamperek pod PKiN
... Jeszcze kilka notek powstanie, a do tego czasu może uda nam się gdzieś złapać! :) 
_________________________________________________________________________________

Pora przedstawić Milenię i Anję! :D
Milenię, a wtedy w sumie jeszcze MILENĘ nie MILENIĘ,
znalazłam gdzieś na IG, oznaczyła Kwiata i pisała coś o blogu - WPADAJCIE.
Wbiłam sobie, a jak poczytałam to się rozryczałam - utożsamiałam się mega z jej przeżyciami,
a przy okazji rozpoznałam w niej dziewczynę, którą widziałam kilka razy na koncertach i wydarzeniach,
mijałyśmy się...
Skomentowałam chyba zdjęcie na IG, od słowa do słowa przeszłyśmy na facebooka.
Okazało się, że Milenia przyjaźni się z Anją i będą razem na koncercie w Piasecznie, bo to ich okolica.
Tam miałyśmy się spotkać, więc wymieniłyśmy się numerami i czekałyśmy na 11.01.
Ja z Gosią byłyśmy na miejscu dość wcześnie, tak wcześnie, że nie było jeszcze barierek pod sceną, haha.
Kiedy panowie już je postawili i poczęstowali nas czekoladą
to ustawiłyśmy się w 1/2 rzędzie i zamarzałyśmy, ale twardo stałam w rozpiętej kurtce.
Później zaczęli się schodzić ludzie, coraz ciaśniej...
Ale Gosia z nową koleżanką postanowiła iść zapalić i nagle znalazła się w Ośrodku Kultury,
 czy czymś takim, niby na siku, a w rzeczywistości wyszło, że Kwiat tam jest, haha.
Wtedy zadzwoniła do mnie Milenia, żeby powiedzieć, że już idą i właśnie widzą go z okna tego budynku. :D
Ja nic nie rozumiałam, niewiele słyszałam i stanęło na niczym w sumie.
Sama się wycofałam i poszłam szukać Gosi.
Znalazłam ją w tym budynku, z jakimiś dziewczynami, które czekały na Dawida, było nas razem 4 sztuki.
Oczywiście dygusia panikara nie będzie stała jak debil i czekała, zarządziłam, że wychodzimy.
Nikt mnie nie słuchał, hahaha.
W końcu Gosia z Magdą wyszły zapalić, ja zadowolona razem z nimi, a jedna z rodzicami została.
Jak ja później rozpaczałam kiedy zobaczyłam, że ma z Dawidem zdjęcie... :D
#past
Wróciłyśmy przed scenę i za chwilę pojawił się na niej Kwiat.
Pośpiewał, my poszaleliśmy, wymiany zdań między fanami a hejterami nie zabrakło
- jak to na plenerach bywa.
Szybko minęło, jak zwykle. </3
Było mega słabe oświetlenie, na koniec Dawid chciał zrobić selfie z nami:
- Czy możemy zmienić kolor światła? Bo w czerwonym wyglądam jak pomidor.
... zmienili na niebieskie
- Mmmm, no to jesteśmy w niebie!
#mistrzunio
Pobiegłyśmy za scenę, z nadzieją, że Kwiat wyjdzie i tam złapała mnie Milenia! :D
Gosia z Anją patrzyły na nas jak na ufoludy, nie ogarniały do końca sytuacji...
Powiedziałam Anji, że pamiętam ją z MTV, bo jej znak rozpoznawczy to kwiatki, haha.
Iii tyle Anje widziałam, pojechała do domku.
My też ograniczony czas, bo Gosia musiała zdążyć na busa...
A Mileni sterczała nad głową rodzinka...
Na to wszystko wyszedł ochroniarz i mówi do jednej z mamusiek, że Kwiat już nie wyjdzie, na milion %.
Więc połowa fanek zniknęła, ale nie my! :D
Po chwili wyszedł Wrzosek i powiedział, że Dawid wyjdzie jeszcze przed scene na grupowe zdjęcie
i wszyscy jak fala tsunami SRU na drugą stronę biegiem!
A propo dziś 2 lata od singla BIEGNIJMY. <3
No i tak biegliśmy, że zgubiłam zaślepkę od obiektywu...
Kwiat podpisał kilka rzeczy i zniknął w kamperze - jeszcze wtedy wypożyczonym nie własnym.
Pożegnałyśmy się i do domku czas, depresja pokoncertowa.
Szczególnie kiedy okazało się, że wyszedł do tych ludzi, którzy do końca czekali za sceną, huehue.

Następnego dnia Panicz zrobił Mileni niespodziankę i zaprosił ją do znajomych na FB!
Taki kochany.
Od tamtego dnia, nie było dnia (ah te powtórzenia) żebyśmy ze sobą nie wymieniły kilku wiadomości! :D
I narodził się pomysł na stworzenie grupy!
Grupa ta miała za cel zebranie fanów w wieku Dawida i starszych,
żebyśmy mogli wspólnie bawić się na koncertach z ludźmi w naszym wieku.
Dużo młodszych fanów zna się między sobą i mają swoje paczki, więc stworzyliśmy własną.
#staruchyKwiata
Chociaż na początku nazwa to Kwiatonators 96+, ale później przez Kwiata uległa modyfikacji, haha.
Kiedy zebrałyśmy kilkadziesiąt pierwszych osób to dodaliśmy Dawida, ale on musiał to zaakceptować...
Więc czekałyśmy na ten dzień z nadzieją, że nastąpi lada chwila.
I NASTĄPIŁ! :D
Ale o tym już przy Gali Empiku, upsi.

Cieszę się, że wpadłam na Gosię, później Milenię i przez nią na Anję!
Nie wiem jak wyglądałoby teraz moje życie bez tych trzech istot,
dzięki którym poznałam kolejne ważne osoby - staruchy.
W sumie to najpierw poznałam Dawida, hmm... :D
Więc JEMU dziękuję za NIE i za resztę mojej staruchowej ekipy.
KOCHAM BARDZO. <3

_________________________________________________________________________________

Dodaję notkę, zdjęcia załaduję wieczorem, bo nadeszła burza i odłączam laptopa od prądu.
Do później, buzi! :*

wtorek, 5 maja 2015

`seventh


Upsi... Welcome back! Po 2 miesiącach.
Kurde, zbierałam się tyle czasu do napisania!
Nie wiem czemu tak długo to trwało... Dużo się dzieję ostatnio i po prostu kiedy mam chwilę, że mogę usiąść i nie robić zupełnie NIC to to robię - mimo, że coś tam czeka jednak do roboty, haha.
No i zaniedbałam te miejsce, a tak bardzo chcę, żeby wisiało w sieci.
Nie tyle dla Was co dla mnie.
Po tych dwóch miesiącach przerwy, usiadłam i poczytałam co i jak pisałam wcześniej... Aż się wzruszyłam, haha. Wspomnienia i zdjęcia to jedna z piękniejszych rzeczy jakie mamy w życiu, serio.
Wracając do tematu...

Może jeszcze słowami wstępu chciałam zaznaczyć - TAK, JESTEM W GRUPIE #staruchyKwiata. Co więcej - jestem adminką, jedną z założycielek w sumie. NIE, NIE ŻAŁUJĘ. Pomimo tego, że mega dużo osób ma ból dupy, ale Kwiat to przewidział i byłyśmy na to przygotowane także luzik arbuzik.

_________________________________________________________________________________

Cofamy się wspomnieniami do 20.12.14r. - koncercik w Lublinie, galeria Felicity.
Z tym koncertem to taki trochę spontan był... Na święta miała przylecieć z Londynu moja siostrzenica Zuzka i postawiłam sobie za cel wkręcenie jej w Dawida, haha. Ale na przeszkodzie stała jej mama, a moja siostra. Typowe dla matki 13latki, że nie chce puścić jej z 20letnią ciotką w świat... No i tak jakoś nie udało nam się z Poznaniem, itd. ALE! Gośka mieszka niedaleko Lublina, zaproponowała nam nocleg i dzięki temu mogłyśmy jechać na koncert, jupi! <3

Musiałyśmy wstać bardzo wcześnie, nie pamiętam konkretnie. Zuza była na pół przytomna, haha! I raczej średnio chętna na wycieczki - no ale ukochanej ciotce zależy to cóż... Zebrałyśmy się w jedną całość, albo dwie całości, wsiadłyśmy w auto i hej ho!



Kierunek Sokołów Podlaski. Tata z siostrą podwieźli nas na autobus do Lublina, przez Radzyń Podlaski. Tam dołączyła do nas Gosia i nakręcone, ale wymęczone jechałyśmy do celu. W Lublinie byłam pierwszy raz w życiu, chyba. Na szczęście Gośka ogarniała jako tako i jakimś cudem dotarłyśmy do galerii, gdzie miał odbyć się koncert. Lekko się pogubiłyśmy w środku, ale znalazłyśmy scenę i usiadłyśmy na podłodze, jakoś może w trzecim rzędzie. Była jakaś akcja, że jak wydasz 100zł w galerii to dostaniesz płytę Dawida z autografem, czy jakoś tak. Gosie opanował szał przedświątecznych zakupów - czego się nie zrobi dla nowej płyty, haha! A my z młodą jak sieroty siedziałyśmy i czekałyśmy.







Wyszedł na scenę ziomuś, który prowadził imprezę i wszyscy wstali, oprócz nas, haha. Ale oczywiście zaczęły się zbierać nowe osoby i władowały się między stojących, a siedzących. Kiedy typek zszedł ze sceny, a tamci zaczęli siadać to oczywiście standardowo jak to na koncertach - morda poszła w ruch i sapy 'PRZESUNĄĆ SIĘ'. Boże jaka ja byłam wkur... na tych ludzi, myślałam, że gołymi rękoma pozabijam. Kto im kazał wstawać i siadać miliard razy! Siedzisz to siedź do cholery, a nie się dziwisz, że ludzie wykorzystują sytuację i robi się ciaśniej. Ostatecznie nas wypchali i stałyśmy w jakimś 10 rzędzie - EXTRA. Na szczęście wszystkie trzy mamy dość dobry wzrost, a ludzie w Lublinie byli dość niscy... Niektórych było mi nawet żal, ledwo sięgali wzrokiem do mojego pępka, a co dopiero gdzieś wyżej w kierunku sceny. :(

Standardowo spóźniony panicz Kwiatkowski wytoczył się na scenę i wtedy siostrzenica mi oszalała. Koncert jak zwykle dla mnie - super! Chyba większa część fanów była pierwszy raz, bo zamiast szaleć i się bawić to gapili się jak na święty obrazek, haha. Nie wiem czy oni to wyłapali, czy taki był zamysł od początku, ale nie zagrali pełnego koncertu - niestety. Ja w swoim żywiole, szalałam ze zdjęciami - jedno nawet Dawid wrzucił na bloga w styczniu, huehue. :)









































No i jak zwykle - ZA SZYBKO - minęła cała impreza. Na sam koniec Kwiat rzucił wodą prosto w mój łeb, ale akurat spojrzałam sobie w podłogę i kiedy podniosłam wzrok butelka była 10cm od moich oczu... Kwiatonatorki rzuciły się na nią i prawie dławiły od picia, haha. No i koniec, buziaki, PAPA! Kierunek szatnia po odbiór kurteczek. W międzyczasie wybadałam jak Dawid ma zamiar dostać się na parking i postanowiłyśmy tam iść. Oczywiście nim się zebrałyśmy, to ochrona się już rozeszła, a to był znak, że Dawid pojechał. Mimo to wsiadłyśmy do windy i zjechałyśmy w dół. Otwierają się drzwi, a tam zapłakana dziewczynka z tekstem 'już pojechał, łeee'. Biedna była, ale śmiać mi się chcę na samo wspomnienie... Takie urocze! <3 Wyszłyśmy na ten parking i zobaczyłyśmy jakieś 200 osób biegających w stadzie po parkingu, kolejny komiczny widok. Zrobiłam zdjęcia i wróciłyśmy po kurtki.



Niestety hotelowego informatora odnalazłyśmy dopiero kolejnego dnia, kiedy już byłyśmy w Radzyniu i zbierałyśmy się do Siedlec, a później do domku. I tak skończyła się przygoda z Zuzką i Gosią w Lublinie.



Było na serio mega super! Jakoś tak wyjątkowo... Zuzka to się tak wkręciła w Młodego, że masakra, haha! Ciągle o nim, na każdym kroku. Na święta dostała bransoletkę 'KWIAT' & najnowszą płytę Dawida - taka była zadowolona, aż się popłakałam, upsi. Zaczęłyśmy wtedy planować żebym pojechała do Londynu na 19.04.15r. - koncert Dawida na Wembley, ale wtedy to były tylko nasze marzenia, bo wiadomo - kasa, hajsy, yhh. A teraz to już NAJPIĘKNIEJSZE wspomnienia, jakie to życie nieprzewidywalne.

Z tego miejsca chcę bardzo podziękować Gosi za gościnę i ogarnięcie tego całego wydarzenia, buzi! <3
Mam nadzieję, że kiedyś może uda nam się coś podobnego powtórzyć jakąś większą ekipą, bo oczywiście tam w Lublinie była Mileniania też, ale wtedy jeszcze się nie znałyśmy oficjalnie, haha.


_________________________________________________________________________________

Następny wpis na dniach, przysięgam!
Sama sobie w sumie...
Chyba nadchodzi moment na 11.01.15r. - Piaseczno, czyli przełomowy moment!

DOBRANOC, dygusia!

PS. Kciukasy trzymamy za moich maturzystów! <3

wtorek, 3 marca 2015

`sixth


Wracam po przerwie.
Nie miałam czasu, na zmianę z brakiem możliwości... Ale już mogę kontynuować. Mam czasu aż za dużo! Nie dość, że przerwa na studiach przez 2 tygodnie to jeszcze choróbsko mnie dopadło. To jedziemy!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadszedł 05.12.14r. - dzień przed naszym pierwszym klubowym koncertem. Zależało mi żeby się załapać na te grudniowe ze względu na 25% szansy wygrania M&G. No więc trzeba było zjechać do Warszawy, żeby następnego dnia od rana buszować pod klubem. Nie miałyśmy pojęcia jak to wygląda 'w realu', ale z opowieści wynikało, że lepiej być jak najwcześniej. Zebrałam wszystko do kupy i wieczorem wsiadłam w busa. Dojechałam na miejsce, zrobiłam zakupy w centrum i czekałam już tylko na Gośkę. Aż wreszcie przyjechała! Na 2 dni, a torbę miała jak ja na tydzień, haha! Poszłyśmy jeszcze do spożywczego i do mieszkania. Odpaliłyśmy Kwiatu z youtube'a i zaczęłyśmy naszą posiadówę... Coś jak piżama party. To jest dobre określenie, bo moja starucha wrzuciła fotkę na insta - w piżamie i z płytą Pop&Roll w zębach - za co zebrała kolejnego lajka, hehue.





Ja robiłam bransoletkę POP&ROLL z przeznaczeniem 'jak się uda' dla Dawida, a jak nie to Gosia dostanie wcześniej. Siedziałyśmy tak do...5? Chyba tak. Gośka padła wcześniej, na fotelu. W międzyczasie przerywała moją pracę, bo potrzebowała towarzystwa na balkonie. Miałyśmy w planie wstać ok. 8 rano, żeby doprowadzić się do ładu i składu i jechać do Progresji, bo tam miał się odbyć koncert. Nie pamiętam o której, a bilet mam na górze. Jestem zbyt chora, żeby się tam wtoczyć. :P Ostatecznie obudzić Gośkę to nie taka łatwa sprawa... Ale jak już otworzyła oczy to moment była na nogach. Ogarnęła się na biegu. Przyjechał były szwagier. Pośmiał się trochę z nas, ale przyznał, że szanuje Dawida i nic do niego nie ma, ale bawi go widok ludzi pod TVN czy TVP kiedy on jest. Mnie wtedy też śmieszył, ale teraz mam własne doświadczenia, haha. No i co... Z godziny 8 zrobiła się 12 z hakiem jak wyjechałyśmy.





 Po 13 byłyśmy w klubie. Było trochę ludzi, ale jak na możliwości nastolatek/nastolatków to niewiele. Na szczęście można było czekać w klubie, więc nie zmarzły nam AŻ TAK dupska. Zostawiłyśmy napoje za rogiem, haha. Później coś tam chyba zniknęło, jak dobrze pamiętam. Pokręciłyśmy się chwilę i okazało się, że piszą numerki na rękach do stówy i te osoby wchodzą pierwsze - SUPER. Napisali nam 89 i 90.





Usiadłyśmy wśród ludzi SPORO od nas młodszych i siedziałyśmy. Obejrzałyśmy sobie teledysk do piosenki 'JAK JA KOCHAM TE ŚWIĘTA', który właśnie w Mikołajki został udostępniony, po czym stwierdziłyśmy, że skoro mamy napisane numerki to spadamy do galerii obok i wrócimy do klubu na otwarcie bramek. Bardziej się pomylić nie mogłyśmy. Posiedziałyśmy trochę w galerii. Gośka znalazła dywaniki w kształcie kwiatów, haha.

Minęliśmy się z Sarą i Wrzoskiem. No i nadszedł czas żeby wracać, niedługo otwierają bramki. W kolejce dojrzałam kilka znajomych z sieci mordek, np. Paulinę <3, ale stały w grupkach to nie podchodziłam, haha. Oczywiście dostać się na górę - gdzie nasze miejsce, wg numerków, graniczyło z cudem. W sumie nie graniczyło - BYŁO CUDEM. Ile się wyzwisk nasłuchałam idąc po schodach... Haha! Geniusze powypisywali sobie numerki na rękach w sklepie obok - POZDRAWIAM. Z tego powodu zrobił się jeden wielki syf i nie wiem czy weszłyśmy chociaż w pierwszej setce. Ja przeszłam bez problemu, ale Gośka została poproszona o zgodę rodzica, hahaha HIT! Na wejściu przyklejali nam pomarańczowe, papierowe bransoletki, dziewczyna się mocno zdziwiła widząc moją rękę, na której prawie do łokcia mam bransoletki z muliny, haha. Ale jakoś sobie poradziła. Sebastian przybijał pieczątkę 'Pop&Roll dziękuje...', a Lady Nina dawała lizaki i zdjęcie - ewentualna przepustka do spotkania i zdjęcia z Dawidem.



Będę pamiętała to wejście chyba do końca życia. Nina dając mi zdjęcie krzyknęła do ogółu 'Tylko uważnie pilnujcie swoich zdjęć! Kto wie, być może to Wy wygracie spotkanie z Dawidem!' takim radosnym głosem jak moja 3letnia bratanica. <3 Na co ja, równie radosnym głosem, odpowiedziałam OKEEJ! A ona 'TO SUPEER!'. Pozytywna kobietka! :)) Zgubiłam Gośkę i zobaczyłyśmy się dopiero przy szatni, gdzie okazało się, że dostałyśmy 2 różne zdjęcia. Ja moje nieszczęśliwe - takie, które Dawid podpisywał w SIZEERZE. A czemu nieszczęśliwe? No, bo się nie dostałam tam. O tym w poprzedniej notce. Przez chwile była myśl, żeby wymienić jedno ze zdjęć, ale powiedziałam CO MA BYĆ TO BĘDZIE - destiny. No i poszłyśmy na salę. Stałyśmy w jakimś 3-4 rzędzie, ale były takie przepychanki, że MASAKRA! Ostatecznie ja byłam bardziej na środku, ale kilka kroków w tył, a Gośkę zniosło na prawo, ale do przodu. Także taki miałyśmy fajny wspólny koncert. Wtedy jeszcze krępowałam się dobrze bawić, chyba musiałam wkręcić się i dojrzeć. Coś tam poskakałam. Miałyśmy etui na telefonach 'IM A SELFIE KILLER' własnej roboty i cały koncert trzymałam łapę w górze, żeby zauważył... Ale nawet nie zerknął. Już nie mówię o jakimś uśmiechu czy pokazaniem palcem, haha. No i koncert jak koncert - szaleństwo. <3




nasze telefony xd


moja gęba, Gośki tel

No i końcówka koncertu, wychodzi Wrzosek żeby ogłosić jakie zdjęcie wygrało. Były dwa poziome i dwa pionowe. Moje było pionowe, a Gosi poziome. Wyszedł i zaczyna opowiadać jak akcja ma wyglądać i wtedy już było wiadomo, że PIONOWE wygrało. Trzymał je w ręku, obrazkiem do siebie. I kiedy tak sprytnie tłumaczył, że z prawej strony się wchodzi, a z lewej wychodzi to podniósł łapkę i odwrócił na sekundę zdjęcie - reakcja to jeden wielki krzyk!!! Radości i rozpaczy, haha. WYGRAŁAM. To miało być moje pierwsze spotkanie z Dawidem tak blisko! Nie ogarniałam sytuacji, pamiętam, że rzuciłam się na Gośkę i chciało mi się płakać. Ustawiłam się w kolejce i czekałam spokojnie na swoją kolej. Puszczali po ok. 5 osób. Dawid podpisywał każdemu zdjęcie, coś tam starał się zagadać, Szymon pyknął zdjęcie grupowe, piąteczka i siema. No i czekam, a w międzyczasie poprosiłam Gosię, żeby przyniosła bransoletkę, bo to okazja żeby ją mu dać. Gośka dała mi też swojego lizaka i w końcu przyszła moja kolej. Wgl pomijam to jak wyglądałam... Poszłam w dresach, a pod spodem miałam leginsy, haha. Jak zobaczyłam filmik z mojego wejścia to... Widzisz, a nie grzmisz! No stwierdziłam, że zachowam się jak człowiek i wejdę na spokojnie, ale przez to wszystkie się zleciały, jeszcze Wrzosek na straży i nie mogłam się dobić. Jak już się przepchałam to położyłam fotkę do podpisu i podziwiałam, haha. Próbowałam przebić się przez jedną z dziewczyn - udało mi się jak łapała oddech. Zapytałam czy pamięta fotkę z ochroną (poprzednia notka) spojrzał na mnie udając, że myśli i powiedział, że pamięta + 'aaa, to Wy!'. Wtedy wręczyłam mu lizaka z pianek i powiedziałam, że to od Gośki ze zdjęcia, haha. Później zadawałam jedno pytanie x233642 aż mi wstyd... Wszyscy zebrali swoje podpisane zdjęcia, a ja jak naćpana jakaś... W swoim własnym świecie. Wrzosek: 'To chyba Twoje zdjęcie.'. Dzięki stary, gdyby nie Ty to płakałabym za swoim pierwszym autografem, haha. Ustawili się do zdjęcia i pechowo trafiłam na dość wysokie dziewczyny. Musiałam stanąć na palcach, a przy tym otworzyłam gębę i... MASAKRA. Ale to nasze pierwsze 'wspólne' zdjęcie, YOLO.



Przypierdzieliłam piątkę, aż poszło echo na pół sali. Wszyscy zeszli, a ja jeszcze cofnęłam się za plecami stróża i wręczyłam bransoletkę, którą od razu zawiązał na nadgarstku, a później zgubił - typowy ciapa. Chciałam już spadać, ale Gośka powiedziała żeby postać i popatrzeć. xd Ja się chyba przytrułam dymem, bo byłam zamulona jak nigdy w życiu. Dawid przyjął jeszcze kilka grupek, pożegnał się i zniknął. No to kierunek mieszkanko. W planach był after w klubie. Ale ja byłam SERIO w okropnym stanie. Gosia chyba tego nie widziała, ale raczej nie chciała widzieć, haha. Nie przyjmowała tego do wiadomości. Chcąc nie chcąc pozbierałam swoje kawałki w jakąś pierwszą lepszą kupę i po dłuższym czasie pojechałyśmy do miejsca docelowego. Czemu po drodze zaszłyśmy do WC w podziemiach to ja nie pamiętam. W klubie Kwiata nie spotkałyśmy, ale była Janja z facetem, Tomek Barański, etc. Napatrzyłam się na Janje, uhuhu. Ta to wywija... Szczękę z gleby zbierałam. Ogólnie klub trochę jak moja piwnica, haha. Ale tak bawiących się ludzi to ja nigdy nie widziałam, ogromny plus. Fakt, że tylko tolerancyjni ludzie powinni tam chodzić, ale ja nie mam z tym problemu. Później podcięte poszłyśmy na Mazowiecką, bodajże. Siedziałyśmy z 1,5h jak patola na murku. Plus taki, że pogadałam sobie po angielsku, haha. Ale nie wykorzystałam tego dobrze, mój błąd. Gimba się nie chciała przyznać co tam robi o 5-6 rano, haha. W końcu się poddałyśmy i przeszłyśmy na jakieś żarcie, bo przecież Gośka wiecznie głodna. :D Całą drogę metrem siedziałyśmy dzielnie, ale na przedostatniej stacji musiałyśmy zasnąć obie, beka. Dojechałyśmy do mieszkania na jakąś 8 rano. I w kimę do 14-15. Nie pamiętam kiedy wróciłam do domu, ale męczyła mnie kilka dni pokoncertowa deprecha... A później odpisał znowu na maila.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejny wpis to będzie 20.12.14 LUBLIN! 
A tymczasem kończę... Pisałam posta pół nocy, bo zabijam czas oczekiwania na Milenianię. Ania już wstała! :D Ale jeszcze najbardziej rozemocjonowana Panienka śpi. Czekam ostatnie minuty i idę udawać, że spałam całą noc, huehue.

Staruchy! Korzystając z okazji chciałam podziękować, że jesteście. <3 Dziękuję za 'niespodziankę'! :D Jesteście kochani i dziękuję Bogu za te wszystkie przypadki, które doprowadziły mnie do stworzenia grupy.

kochany!

moje #staruchyKwiata na TT Dawida, YOLO :D
Nienawidzę urodzin, ale dzięki bliskim osobom, które aktualnie przy sobie mam, mogę śmiało stwierdzić, że 21 urodziny były piękne!!! DZIEKUJE! Kocham. ♥

>> PROSZĘ PODZIWIAĆ MOJE MORDECZKI ♥ <<



SUZI <3

Daje ostatnie sekundy Mileni! :D
branoc :*

piątek, 20 lutego 2015

`fifth


No dobra, to co...? Jedziemy dalej! :))

Pamiętam, że po gali MTV pojechałam spać pierwszą noc do nowego mieszkania brata.
KIEDY TO BYŁO?! ;o 

No i tak... Pora przedstawić Gosię!



 Nasza historia zaczęła się hm... W czwartek poprzedzający 3.12, jak dobrze pamiętam. :D Bardzo, ale to BARDZO chciałam jechać na koncert Dawida w Progresji 6.12, ale nie miałam z kim... No trochę towarzystwo młode. I nie mogłam zdecydować czy jechać czy nie, zgłupiałam. Chodziłam nerwowo po domu i próbowałam podjąć decyzję. I wtedy napisałam posta na wydarzeniu! Coś na zasadzie czy jest ktoś '94+. Cisza... Aż następnego dnia pisze Gosia, że jest jeszcze ode mnie starsza... Najpierw się ucieszyłam, a później wystraszyłam. Gośka chyba nie wie co tak na serio sobie myślałam, hahaha! To teraz czytaj ziomuś. ♥ Pogadałyśmy chwilę na fb i stanęło na tym, że idziemy na koncert we dwie. Ale ja jednak nie do końca ufałam Gośce, coś się bałam, że dołączyła do wydarzenia i ciśnie ze mnie bekę. Jedyny znak, który pozwalał mi wierzyć to było jej tło. :D No i wstrzymywałam się z kupnem biletu... Czekałam aż Gośka kupi i mi pokaże, że ma, hahaha. No i pokazała! Prawie się zabiłam tak leciałam do Złotych w niedzielę po bilecik! Akurat nagrywali jakieś coś dla TVP2. Później pojechałam z Markiem do Arkadii - kupiliśmy płyty... A! Bo nie wspomniałam, że w sobotę dowiedziałyśmy się, że 3.12 będzie podpisywanie w Sizeerze w Złotych Tarasach. I dlatego właśnie kupiłam płyty dla siebie i bliskich. A jak wracaliśmy z Arkadii to mieliśmy stłuczkę na rondzie, pozdrawiam. Noo i dalej, miałyśmy się z Gosią zobaczyć dopiero w Progresji, ale tak wyszło, zbiegiem okoliczności, że ja byłam w Wawie jak podpisywanie było, Gosia przyjechała i się spotkałyśmy pierwszy raz 3.12. ♥ Wcale bym jej nie dała tyle lat ile ma, a nawet wygląda na młodszą ode mnie, haha. Przeważnie dają nam po 15 i niech tak zostanie. Dostałam prezent! 'Zniszcz ten dziennik'. ♥ Tylko teraz nie mam nawet czasu na destrukcję, haha. 
Poszłyśmy oddać kurteczki do szatni i zajęłyśmy miejsca pod Sizeerem. Oczywiście wszyscy się tak pchali... Jakaś gówniara ciągała mnie za włosy, bo UWAGA - PCHAM SIĘ DO TYŁU!!! Nie wiedziałam, że ludzie się pchają do tyłu... No cóż, od tych małolat zawsze dowiadujemy się czegoś nowego. Np. ostatnim hitem jest to, że w Warszawie jest morze, haha! No, ale o tym innym razem. No więc powiedziałam jej grzecznie co o niej myślę i przez chwilę miałam ochotę wyrzucić ją za barierki, ale postanowiłyśmy, że jesteśmy takie dorosłe i się nie pchamy... Jak na tym wyszłyśmy? Tak, że zamknęli nam wejście przed oczami. Byłyśmy w drugim rzędzie do wejścia i podpisywanie się skończyło. Stałam zszokowana, nie wierzyłam. TAK się nastawiłam, TYLE czasu tam stałyśmy... Dawid wytoczył się do bramki i rzucił kilka autografów. Jeden Gośka podniosła z podłogi, haha. Ja stałam jak słup, serio. Miałam postanowienie zdobyć autografy dla kilku osób i jak sobie wyobrażałam ich radość to byłam taka szczęśliwa... A oni mi zamknęli bramkę przed oczami, żal. Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że był tak blisko... Nie chciało mi się wierzyć. Wmawiałam sobie, że idzie na przerwę i wróci, ale nie wrócił. Ludzie się rozeszli, kilka osób usiadło, z nadzieją, że jednak jeszcze wyjdzie. A ja stoję dalej jak ciota. Coś tam z ochroniarzami zagadywałyśmy, ale nikt nie chciał nam udzielić tajnych informacji, haha. No i nagle ochroniarze zaczęli przechwalać się telefonami i postanowili zrobić wspólne zdjęcie, tak właśnie. :D Zaczepili jakąś dziewczynę, która z nami gadała i ona im cykała fotki. Na co Gośka wymyśliła, że chce zdjęcie z ochroną, haha. Zapytała czy może - zgodzili się. Dali mi 2 telefony i kazali cykać. Aż mi się humor na chwilę poprawił, hehe. No i mówię, że już, ale ochroniarz, który strasznie przypominał mi kolegę mojego brata, zażyczył sobie powtórkę... Gośka odstawiła swoje rzeczy i powtórka! I nagle ochrona wpadła na genialny pomysł - bierzemy dziewczynę do góry! Załączyłam u Gośki nagrywanie całej akcji, a telefonem ochroniarza robiłam fotki, płacząc przy tym ze śmiechu. No i ok, skończyliśmy sesję i stanęliśmy na boku, bo Gośka i ochroniarz przesyłali sobie pliki. Ja dostałam od niego kartonik, który Dawid podpisywał w sklepie. Bez podpisu, ale na pamiątkę ZŁA było. No i później się rozstaliśmy. Gośka była zadowolona - w przeciwieństwie do mnie. Ledwo się powstrzymywałam przy niej od płaczu. Zeszłyśmy po kurtki i usłyszałam jak ochroniarze gadają coś o Dawidzie, ale Gośka taki orient, że nie załapała jak do niej krzyczałam i nie zdążyłyśmy pobiec za tym ochroniarzem, zniknął nam na ruchomych schodach. </3 No i się rozstałyśmy, do zobaczenia w piątek! Poszłam na busa i już przed wyjazdem miałam szklane oczy. Zrobiłam zdjęcie Pałacu i napisałam na insta jaka jestem ogromnie zawiedziona. W busie calutką drogę płakałam tak, że nie mogłam oddychać. Kurde, serio byłam strasznie zawiedziona. Mama pytała jak tam, a ja na to, że pogadamy w domu - nie chciałam się dusić łzami przy ludziach. No i przy wysiadaniu się ogarnęłam. Zaszłam do domu, mama pyta, a ja ryk. Nie chciałam, poważnie. Ale łzy mi leciały jak woda w kranie, mega zawód... Płakałam tak do jakiejś 6 nad ranem. Gośka mi w nocy wysłała screena, że Dawid polubił jej fotkę z ochroną na insta - ale byłam tak zamroczona moim nieszczęściem, że wcale mnie to nie ruszyło. Myślałam, że mamie serce pęknie jak widziała moją reakcję, haha. No i wstałam kolejnego dnia, depresja się trzymała. I wtedy pełna złości, smutku i żalu postanowiłam napisać maila. Napisałam. I Gośka mi pisze - ciekawe czy odczyta wgl, a jakby odpisał to się zesram. Kurde, niby takie dorosłe, a gorzej jak dzieci. Pisałam maile już nie raz, chyba za każdym razem jak się widzieliśmy... I nic, aż tu nagle! Na odpowiedź czekałam 4 minuty. 'Może się zobaczymy!!:)' - tyle z niej pamiętam ♥ Do maila dodałam zdjęcia oczywiście. Wchodzę na insta i co widzę? Gośka z ochroną na instagramie Dawida, haha! No depresja mi przeszła w sekundę! Moje zdjęcie, moja Gosia. ♥ Dostałam też tego dnia pierwszy like, na zdjęciu z Janją i komentarz. <3 Ale nie zauważyłam, nie wiem jak... Odkryłam to dopiero 8.12! :D W sam raz na pocieszenie podczas pokoncertowej depresji. No i to w sumie był taki przełom. Lubiłam Kwiata i powoli się nakręcałam na niego, ale po poznaniu Gośki to masakra! :D Tylko Kwiat i Kwiat, haha.

takie tam tłumy...



sesja z ochroniarzami, haha


pożegnanie z Warszawą


jest też od Kwiata, ale nie zauważyłam tego momentu i nie ma screena </3


pierwszy raz ♥


było śmiesznie!


komentarz ♥♥♥

A wspomnę jeszcze o TzG! Bo to było jakoś w listopadzie... Oczywiście polowałam całą edycję na jakieś wejściówki. Raz, że czasami na widowni siedział Dawid. A dwa, że tańczyła Janja i Mateusz Banasiuk. ♥ Jakoś mi się to nie udawało... Kiedy już się poddałam to Krzysztof Ibisz wrzucił na fb konkurs - w ilu różnych marynarkach prowadził 2 edycje TzG dotychczas. Akurat miałam wyjść na miasto, ale cofnęłam się. Odpaliłam komputer i obejrzałam każdy odcinek pokolei. Ludzie ogólnie zgadywali liczbę -myślę, że ktoś zgadł przede mną. Ale ja wypisałam każdą marynarkę, kolor, materiał, szczegóły... HAHA! Napisałam komentarz, ale na priv też. No i któregoś wieczora dostałam wiadomość na fb od Krzysia, że prosi o kontakt do moich rodziców. Trochę bekę miałam, bo lat prawie 21. Ciekawe czy głupio mu się zrobiło, hehe. No ale ogólnie WYGRAŁAM! Wygrałam wejściówkę na FINAŁ 2 edycji. ♥ A wcześniej dzwoniła Pani, że mogę wpaść na próbę ze znajomymi. Także pojechałam na próbę z Markiem i Kaśką. Przeżyliśmy szok już na wstępie - studio, które widzimy w TV różni się ZNACZNIE od tego co jest na żywo! Zajęliśmy sobie miejsca w 2 rzędzie i robiliśmy za sztuczny tłum. Było fajnie w takim sensie, że mogliśmy zobaczyć na żywo. Ale lipa, że żadnych zdjęć itp. Próba się skończyła i Kaśka pojechała do domu. Zostałam z Markiem. Miała przyjechać mama, ale jak zwykle miliard wymówek. Ogólnie moja wejściówka była dla jednej osoby, ale w ostatniej chwili dostałam wiadomość, że mogę wejść z kimś, no to padło na Marka. Już na próbie obczailiśmy, że goście Ibisza siedzą W PIERWSZYM RZĘDZIE!!! Więc się jarałam i stresowałam, haha. Najpierw bałam się, że nas nie wpuszczą - nie wiem czemu. Później wchodzimy i Pani nas pokierowała na pierwszy rząd - miałam rację, haha. Zaraz przyszedł Pan i nas przesadził. To był finał, a Marek był ubrany jak na podwórko, bo się nie spodziewał, że wejdzie... No i posadzili nas w trzecim rzędzie. Byłam na niego MEGA zła! :D Ale w sumie nie mógł przewidzieć. Na nasze miejsca posadzili boskiego Adriana z jakimś ziomkiem. Przyszedł Krzysiu i zdziwiony, że boski z kolegą to nie są jego goście, haha. No i panowie wytłumaczyli sytuację, a Krzysio przyszedł do nas i się przywitał. Po czym powiedział, że po programie musimy sobie koniecznie zrobić selfie! Marek był w szoku, w sumie ja prawie spadłam z krzesła z wrażenia. :D Już nie będę pisać jak to tam wyglądało... Możecie tylko zwrócić uwagę np. na to, że do reklamy jest więcej klaskania niż pisków, a po reklamie odwrotnie, haha. Albo jak tańczą Panowie razem, to nie ma Jaśka Meli i dochodzi pod koniec. Ogólnie w TV jest ciekawiej to pokazane, pomimo reklam. Marek usnął... Zasnął podczas odcinka na żywo, haha. Oczywiście Dawida nie było na widowni. Jak dobrze pamiętam to melanżowali wtedy z okazji urodzin Michała - wtedy właśnie Gośka się Kwiatem zauroczyła, huehue. No jak się skończył TzG to część gwiazd zniknęła. Rozpłynęli się. Pomijam to, że znaleźć kogokolwiek to był cud! No ale do najważniejszych dotarłam - Janja i Mateusz. ♥ Mieliśmy ogólnie spadać już, ale Marek kazał mi poszukać Krzysia skoro tak powiedział do nas na początku. No i odnalazłam! Pamiętał moje imie z facebooka, huehue. Coś pogadaliśmy, zapytał jak nam się podobało, itp. Zrobiliśmy zdjęcie moim aparatem, później wyciągnął swojego srajfona i pyknęliśmy selfie. :D Podał nam łapkę i podziękował za obecność - sorry stary, ale to my powinniśmy dziękować, haha. Ogólnie mega fajna sprawa! No i teraz wiem jak tam jest i jak można się dostać do gwiazd. Polecam! :D







PRÓBY x3



misiek! ♥



Krzysiu! ♥



Mati! ♥



Janja! ♥



i selfie obowiązkowo! ♥
Progresję zostawiam na kolejny raz. Może dziś, później. A jak nie to po weekendzie, bo wyjeżdżam. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Budzę się rano, a tu kabel USB przegryziony przez Fredzię. Opanowana byłam, dziwne. Kwiat ma na mnie dobry wpływ, haha. Jadę dziś wieczorem do Warszawy, nie będzie mi się chciało rano w sobotę... Chyba. Zobaczy się w sumie. Muszę w stolicy kupić kabel, bo u mnie w mieście zażyczyli sobie 17zł, a tam 2-4zł. Dziś już mamy piąteczek, a to znaczy, że nowa notka u DAWIDA! Nie, wcale nie czekam na zdjęcia z Sopotu, wcale... HAHA! Kończę, dziś trochę chaotycznie, ale wspomnienia mnie poniosły. PA!