piątek, 20 lutego 2015

`fifth


No dobra, to co...? Jedziemy dalej! :))

Pamiętam, że po gali MTV pojechałam spać pierwszą noc do nowego mieszkania brata.
KIEDY TO BYŁO?! ;o 

No i tak... Pora przedstawić Gosię!



 Nasza historia zaczęła się hm... W czwartek poprzedzający 3.12, jak dobrze pamiętam. :D Bardzo, ale to BARDZO chciałam jechać na koncert Dawida w Progresji 6.12, ale nie miałam z kim... No trochę towarzystwo młode. I nie mogłam zdecydować czy jechać czy nie, zgłupiałam. Chodziłam nerwowo po domu i próbowałam podjąć decyzję. I wtedy napisałam posta na wydarzeniu! Coś na zasadzie czy jest ktoś '94+. Cisza... Aż następnego dnia pisze Gosia, że jest jeszcze ode mnie starsza... Najpierw się ucieszyłam, a później wystraszyłam. Gośka chyba nie wie co tak na serio sobie myślałam, hahaha! To teraz czytaj ziomuś. ♥ Pogadałyśmy chwilę na fb i stanęło na tym, że idziemy na koncert we dwie. Ale ja jednak nie do końca ufałam Gośce, coś się bałam, że dołączyła do wydarzenia i ciśnie ze mnie bekę. Jedyny znak, który pozwalał mi wierzyć to było jej tło. :D No i wstrzymywałam się z kupnem biletu... Czekałam aż Gośka kupi i mi pokaże, że ma, hahaha. No i pokazała! Prawie się zabiłam tak leciałam do Złotych w niedzielę po bilecik! Akurat nagrywali jakieś coś dla TVP2. Później pojechałam z Markiem do Arkadii - kupiliśmy płyty... A! Bo nie wspomniałam, że w sobotę dowiedziałyśmy się, że 3.12 będzie podpisywanie w Sizeerze w Złotych Tarasach. I dlatego właśnie kupiłam płyty dla siebie i bliskich. A jak wracaliśmy z Arkadii to mieliśmy stłuczkę na rondzie, pozdrawiam. Noo i dalej, miałyśmy się z Gosią zobaczyć dopiero w Progresji, ale tak wyszło, zbiegiem okoliczności, że ja byłam w Wawie jak podpisywanie było, Gosia przyjechała i się spotkałyśmy pierwszy raz 3.12. ♥ Wcale bym jej nie dała tyle lat ile ma, a nawet wygląda na młodszą ode mnie, haha. Przeważnie dają nam po 15 i niech tak zostanie. Dostałam prezent! 'Zniszcz ten dziennik'. ♥ Tylko teraz nie mam nawet czasu na destrukcję, haha. 
Poszłyśmy oddać kurteczki do szatni i zajęłyśmy miejsca pod Sizeerem. Oczywiście wszyscy się tak pchali... Jakaś gówniara ciągała mnie za włosy, bo UWAGA - PCHAM SIĘ DO TYŁU!!! Nie wiedziałam, że ludzie się pchają do tyłu... No cóż, od tych małolat zawsze dowiadujemy się czegoś nowego. Np. ostatnim hitem jest to, że w Warszawie jest morze, haha! No, ale o tym innym razem. No więc powiedziałam jej grzecznie co o niej myślę i przez chwilę miałam ochotę wyrzucić ją za barierki, ale postanowiłyśmy, że jesteśmy takie dorosłe i się nie pchamy... Jak na tym wyszłyśmy? Tak, że zamknęli nam wejście przed oczami. Byłyśmy w drugim rzędzie do wejścia i podpisywanie się skończyło. Stałam zszokowana, nie wierzyłam. TAK się nastawiłam, TYLE czasu tam stałyśmy... Dawid wytoczył się do bramki i rzucił kilka autografów. Jeden Gośka podniosła z podłogi, haha. Ja stałam jak słup, serio. Miałam postanowienie zdobyć autografy dla kilku osób i jak sobie wyobrażałam ich radość to byłam taka szczęśliwa... A oni mi zamknęli bramkę przed oczami, żal. Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że był tak blisko... Nie chciało mi się wierzyć. Wmawiałam sobie, że idzie na przerwę i wróci, ale nie wrócił. Ludzie się rozeszli, kilka osób usiadło, z nadzieją, że jednak jeszcze wyjdzie. A ja stoję dalej jak ciota. Coś tam z ochroniarzami zagadywałyśmy, ale nikt nie chciał nam udzielić tajnych informacji, haha. No i nagle ochroniarze zaczęli przechwalać się telefonami i postanowili zrobić wspólne zdjęcie, tak właśnie. :D Zaczepili jakąś dziewczynę, która z nami gadała i ona im cykała fotki. Na co Gośka wymyśliła, że chce zdjęcie z ochroną, haha. Zapytała czy może - zgodzili się. Dali mi 2 telefony i kazali cykać. Aż mi się humor na chwilę poprawił, hehe. No i mówię, że już, ale ochroniarz, który strasznie przypominał mi kolegę mojego brata, zażyczył sobie powtórkę... Gośka odstawiła swoje rzeczy i powtórka! I nagle ochrona wpadła na genialny pomysł - bierzemy dziewczynę do góry! Załączyłam u Gośki nagrywanie całej akcji, a telefonem ochroniarza robiłam fotki, płacząc przy tym ze śmiechu. No i ok, skończyliśmy sesję i stanęliśmy na boku, bo Gośka i ochroniarz przesyłali sobie pliki. Ja dostałam od niego kartonik, który Dawid podpisywał w sklepie. Bez podpisu, ale na pamiątkę ZŁA było. No i później się rozstaliśmy. Gośka była zadowolona - w przeciwieństwie do mnie. Ledwo się powstrzymywałam przy niej od płaczu. Zeszłyśmy po kurtki i usłyszałam jak ochroniarze gadają coś o Dawidzie, ale Gośka taki orient, że nie załapała jak do niej krzyczałam i nie zdążyłyśmy pobiec za tym ochroniarzem, zniknął nam na ruchomych schodach. </3 No i się rozstałyśmy, do zobaczenia w piątek! Poszłam na busa i już przed wyjazdem miałam szklane oczy. Zrobiłam zdjęcie Pałacu i napisałam na insta jaka jestem ogromnie zawiedziona. W busie calutką drogę płakałam tak, że nie mogłam oddychać. Kurde, serio byłam strasznie zawiedziona. Mama pytała jak tam, a ja na to, że pogadamy w domu - nie chciałam się dusić łzami przy ludziach. No i przy wysiadaniu się ogarnęłam. Zaszłam do domu, mama pyta, a ja ryk. Nie chciałam, poważnie. Ale łzy mi leciały jak woda w kranie, mega zawód... Płakałam tak do jakiejś 6 nad ranem. Gośka mi w nocy wysłała screena, że Dawid polubił jej fotkę z ochroną na insta - ale byłam tak zamroczona moim nieszczęściem, że wcale mnie to nie ruszyło. Myślałam, że mamie serce pęknie jak widziała moją reakcję, haha. No i wstałam kolejnego dnia, depresja się trzymała. I wtedy pełna złości, smutku i żalu postanowiłam napisać maila. Napisałam. I Gośka mi pisze - ciekawe czy odczyta wgl, a jakby odpisał to się zesram. Kurde, niby takie dorosłe, a gorzej jak dzieci. Pisałam maile już nie raz, chyba za każdym razem jak się widzieliśmy... I nic, aż tu nagle! Na odpowiedź czekałam 4 minuty. 'Może się zobaczymy!!:)' - tyle z niej pamiętam ♥ Do maila dodałam zdjęcia oczywiście. Wchodzę na insta i co widzę? Gośka z ochroną na instagramie Dawida, haha! No depresja mi przeszła w sekundę! Moje zdjęcie, moja Gosia. ♥ Dostałam też tego dnia pierwszy like, na zdjęciu z Janją i komentarz. <3 Ale nie zauważyłam, nie wiem jak... Odkryłam to dopiero 8.12! :D W sam raz na pocieszenie podczas pokoncertowej depresji. No i to w sumie był taki przełom. Lubiłam Kwiata i powoli się nakręcałam na niego, ale po poznaniu Gośki to masakra! :D Tylko Kwiat i Kwiat, haha.

takie tam tłumy...



sesja z ochroniarzami, haha


pożegnanie z Warszawą


jest też od Kwiata, ale nie zauważyłam tego momentu i nie ma screena </3


pierwszy raz ♥


było śmiesznie!


komentarz ♥♥♥

A wspomnę jeszcze o TzG! Bo to było jakoś w listopadzie... Oczywiście polowałam całą edycję na jakieś wejściówki. Raz, że czasami na widowni siedział Dawid. A dwa, że tańczyła Janja i Mateusz Banasiuk. ♥ Jakoś mi się to nie udawało... Kiedy już się poddałam to Krzysztof Ibisz wrzucił na fb konkurs - w ilu różnych marynarkach prowadził 2 edycje TzG dotychczas. Akurat miałam wyjść na miasto, ale cofnęłam się. Odpaliłam komputer i obejrzałam każdy odcinek pokolei. Ludzie ogólnie zgadywali liczbę -myślę, że ktoś zgadł przede mną. Ale ja wypisałam każdą marynarkę, kolor, materiał, szczegóły... HAHA! Napisałam komentarz, ale na priv też. No i któregoś wieczora dostałam wiadomość na fb od Krzysia, że prosi o kontakt do moich rodziców. Trochę bekę miałam, bo lat prawie 21. Ciekawe czy głupio mu się zrobiło, hehe. No ale ogólnie WYGRAŁAM! Wygrałam wejściówkę na FINAŁ 2 edycji. ♥ A wcześniej dzwoniła Pani, że mogę wpaść na próbę ze znajomymi. Także pojechałam na próbę z Markiem i Kaśką. Przeżyliśmy szok już na wstępie - studio, które widzimy w TV różni się ZNACZNIE od tego co jest na żywo! Zajęliśmy sobie miejsca w 2 rzędzie i robiliśmy za sztuczny tłum. Było fajnie w takim sensie, że mogliśmy zobaczyć na żywo. Ale lipa, że żadnych zdjęć itp. Próba się skończyła i Kaśka pojechała do domu. Zostałam z Markiem. Miała przyjechać mama, ale jak zwykle miliard wymówek. Ogólnie moja wejściówka była dla jednej osoby, ale w ostatniej chwili dostałam wiadomość, że mogę wejść z kimś, no to padło na Marka. Już na próbie obczailiśmy, że goście Ibisza siedzą W PIERWSZYM RZĘDZIE!!! Więc się jarałam i stresowałam, haha. Najpierw bałam się, że nas nie wpuszczą - nie wiem czemu. Później wchodzimy i Pani nas pokierowała na pierwszy rząd - miałam rację, haha. Zaraz przyszedł Pan i nas przesadził. To był finał, a Marek był ubrany jak na podwórko, bo się nie spodziewał, że wejdzie... No i posadzili nas w trzecim rzędzie. Byłam na niego MEGA zła! :D Ale w sumie nie mógł przewidzieć. Na nasze miejsca posadzili boskiego Adriana z jakimś ziomkiem. Przyszedł Krzysiu i zdziwiony, że boski z kolegą to nie są jego goście, haha. No i panowie wytłumaczyli sytuację, a Krzysio przyszedł do nas i się przywitał. Po czym powiedział, że po programie musimy sobie koniecznie zrobić selfie! Marek był w szoku, w sumie ja prawie spadłam z krzesła z wrażenia. :D Już nie będę pisać jak to tam wyglądało... Możecie tylko zwrócić uwagę np. na to, że do reklamy jest więcej klaskania niż pisków, a po reklamie odwrotnie, haha. Albo jak tańczą Panowie razem, to nie ma Jaśka Meli i dochodzi pod koniec. Ogólnie w TV jest ciekawiej to pokazane, pomimo reklam. Marek usnął... Zasnął podczas odcinka na żywo, haha. Oczywiście Dawida nie było na widowni. Jak dobrze pamiętam to melanżowali wtedy z okazji urodzin Michała - wtedy właśnie Gośka się Kwiatem zauroczyła, huehue. No jak się skończył TzG to część gwiazd zniknęła. Rozpłynęli się. Pomijam to, że znaleźć kogokolwiek to był cud! No ale do najważniejszych dotarłam - Janja i Mateusz. ♥ Mieliśmy ogólnie spadać już, ale Marek kazał mi poszukać Krzysia skoro tak powiedział do nas na początku. No i odnalazłam! Pamiętał moje imie z facebooka, huehue. Coś pogadaliśmy, zapytał jak nam się podobało, itp. Zrobiliśmy zdjęcie moim aparatem, później wyciągnął swojego srajfona i pyknęliśmy selfie. :D Podał nam łapkę i podziękował za obecność - sorry stary, ale to my powinniśmy dziękować, haha. Ogólnie mega fajna sprawa! No i teraz wiem jak tam jest i jak można się dostać do gwiazd. Polecam! :D







PRÓBY x3



misiek! ♥



Krzysiu! ♥



Mati! ♥



Janja! ♥



i selfie obowiązkowo! ♥
Progresję zostawiam na kolejny raz. Może dziś, później. A jak nie to po weekendzie, bo wyjeżdżam. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Budzę się rano, a tu kabel USB przegryziony przez Fredzię. Opanowana byłam, dziwne. Kwiat ma na mnie dobry wpływ, haha. Jadę dziś wieczorem do Warszawy, nie będzie mi się chciało rano w sobotę... Chyba. Zobaczy się w sumie. Muszę w stolicy kupić kabel, bo u mnie w mieście zażyczyli sobie 17zł, a tam 2-4zł. Dziś już mamy piąteczek, a to znaczy, że nowa notka u DAWIDA! Nie, wcale nie czekam na zdjęcia z Sopotu, wcale... HAHA! Kończę, dziś trochę chaotycznie, ale wspomnienia mnie poniosły. PA!

środa, 18 lutego 2015

`fourth


Słucham sobie radia YoungStars. I przypomniało mi się, że miałam wspomnieć o blogach dziewczyn. Nie będę ich przedstawiać, bo jeszcze nie czas, ale przeżyłam z nimi dwie przygody życia i zanim ja do nich dojdę to możecie poczytać ich relację. Zobaczcie relację z Gali Bestsellerów Empiku u MILENY oraz relację z weekendowego wypadu do Gdańska u GOSI. To co... Opowiadam sobie dalej.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No później była gala MTV. Wzięłam udział z Zuzką w konkursie na MTV. Walczyłam o Golden + M&G z Dawidem. Ale po czasie stwierdzam, że napisałam strasznie żałośnie - nic dziwnego, że nie wygrałam tego spotkania, haha! Ale za to wygrałam 4 wejściówki na strefę pod sceną! Żebyście widzieli jak się jarałam, hahaha! Zuza rozpacz, że już jej nie będzie w Polsce. </3 W ogóle w tym początkowym okresie fascynacji Dawidem, przed nową płytą, wygrałam kilka konkursów. Pierwszy był cyrk z poprzedniej notki. Później na insta u Maffashion wygrałam wejściówkę na ENDLESSNIGHTPARTY. Poszłam z Markiem, trochę nie nasze klimaty. :P Ale teraz patrzę, że to było jeszcze przed koncertem w BlueCity, LOL! :D A bym sobie dała rękę uciąć, że przed MTV no i bym była bez ręki, brawo! Whatever. No to polecieliśmy sobie na tę imprezkę, oczywiście ja z nadzieją, że wpadnie Kwiat, haha! Ale niestety go nie widziałam tam. Wgl VIPy tak odgrodzili... Ale widziałam Natalię Siwiec, Maćka Musiała, Sieradzkiego, Afromental, nie wiem kto tam jeszcze się przewinął. Ogólnie jak ktoś lubi taką muzykę to było spoko! :) Nie robiłam wiochy pamiątkowymi zdjęciami, haha. No i następnego dnia był koncert w BlueCity, o którym w poprzedniej notce. Później wygrałam wejściówkę na przedpremierowy pokaz filmu 'Dzień dobry, kocham Cię' - TAK BARDZO chciałam iść obejrzeć ten film w kinie, ale na moje nieszczęście odbywało się to w tym samym czasie co gala MTV no i cóż, jednak Dawid był moim wyborem. :P I tak oto 4.11.14r. znaleźliśmy się w SohoFactory na Gali MTV EMA PREPARTY. Staliśmy pod samiutką sceną! Mi STANDARDOWO skończyła się pamięć w telefonie... Za moimi plecami stał sobie Artur Strączek z kolegami, np. Kosperem. Hehe. Zanim zaczęła się cała impreza, albo jak nic się nie działo na scenie, to ja odpalałam na tel relację na VEEDO.PL, haha. 
Coś tam nagrywałam, ale oszczędzałam na Kwiata. Pierwszy wyszedł Grzesio Hyży i ululał mnie do snu. Nie no nie mam nic do niego, absolutnie! Jego poruszanie się po scenie mnie zamula... Ale ogólnie spoko, nie było źle! :) Nie mam zdjęć z gali, tak jak pisałam wyżej - pamięć padła i tyle. Po Grzesiu był Artur Rojek. I pamiętam, że wtedy młodzi zamienili się na miejsca z rodzicami i starsze pokolenie sobie gibało pod sceną, haha. Kolejny wszedł Mrozu i już nas trochę rozruszał! To był znak, że za moment Dawid, huehue. Przede mną stało jakieś dziecko, DUŻE dziecko... Coś jak ja. A jej tatuś był 4x jak my. I w górę i na boki. Jeszcze ręce trzymał w górze, bo przecież córeczka nie może sama sobie nagrać tylko musiał on. Chory człowiek. No i kiedy miał być już Dawid to ja się obracam, a za mną Łozo idzie - pierwsza myśl O KUŹWA! Tak, nagrywali zapowiedź Kwiata tuż obok mnie, haha. Ale się zestresowałam wtedy... I później ten tatuś wycofał się, bo przecież córka dała rozkaz - AUTOGRAF OD WOJTKA, RAZ! I pobiegł, a później nie mógł postać te 3 piosenki za nami, tylko się wpieprza. Tak, duży to był człowiek... Ale przestawić się nie dałam! I było warto, bo Młody pokazał na mnie paluchem na WIEM ŻE, podczas słów 'tylko z Tobą', haha. :D Ogólnie śpiewali po 3 piosenki - Dawid zaczął od piosenki, którą wtedy słyszałam po raz pierwszy POP&ROLL i miał duże problemy z odsłuchem czy czymś tam - po prostu my wypadł z kieszeni i się rozsypał, haha. Wrzosek za nim biegał po scenie i próbował zapanować. Kolejne było właśnie WIEM ŻE. No a na koniec JAK TO - i to już umiałam śpiewać! Uczyłam się długo przed galą żeby nie było wstydu, haha. W relacji na MTV i TVN pokazali jedynie ostatnią piosenkę...
Później Marek zaczął marudzić... Pić, siku. I wycofaliśmy się spod sceny. A zaraz nagrodę Dawidowi - Najlepszy Artysta Europy Wschodniej - wręczył Gentleman. My wtedy zaszliśmy pod ściankę, na której stałą Ekipa WarsawShore, a że ja fanka to stałam i się gapiłam - normalne! Chciałam podejść po zdjęcie, ale nie mogłam się biedna zebrać w sobie, haha. Marek się wkurzał, że stoję jak kij. Więc poszłam kupić piwo. Wypiłam połowę i mówię do Marka TRZYMAJ, IDĘ! I poszłam. Chciałam zrobić fotkę z Alanem i Mariuszem, ale miałam za krótkie łapy, żeby stać między nimi i obu złapać. Mądry Alan ruszył głową i zabrał mi tel z ręki po czym zrobił chyba 2 czy 3 selfie, dzięki! :D I rozemocjonowana wróciłam do Marka, a wtedy na scenie już śpiewał Gentleman. Ustawiliśmy się po prawej stronie DJki i patrzymy, że przy schodach gdzie jest relacja na żywo, straszny tłok. Nie ogarnęliśmy o co chodzi i nagle się tłum porusza, haha. A okazało się, że na górze wywiadu udzielał Dawid i ochrona biedaka musiała ściągnąć z góry na ściankę - zdjęcia z nagrodą. A mi pamięć głupia... Mówiłam. No to Marka za rękę i na ściankę lecimy, haha. A w międzyczasie krzyczę, żeby dawał mi prędko telefon! :D Ale nie wyłączyłam lampy i wyszła ciemna plama, życie. 
Marka przestraszyły chodzące tictaci, hahahaha! Szalony! Najpierw mi mówi, że tam są ludzie i straszą, a za chwilę sam prawie z butów wyskoczył jak się na niego tictac powalił. Widzieliśmy też kilka innych osób jak Michał Kwiatkowski, Natalia Siwiec, Margaret, Saszan, Łukasz Jakóbiak, Janja, Doda, Afromental, Kasia Kępka, Mateusz Maga, Honey, etc. I musieliśmy wracać, bo Marek maruda szedł na rano do pracy, hehe. Przeżywałam tę imprezę bardzo długo... Czułam się taka fajna, haha! Gdyby wtedy wiedziała, co mnie spotka później, ojoj.




------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tyle! Kolejna notka będzie o tym jak wylałam morze łez i jak to zmieniło moje życie. SIZEER! W międzyczasie wyszła płyta i było podpisywanie. Ja nie byłam jeszcze aż tak zajarana i nie pojechałam do Wawy... Zabijcie mnie. Następna płyta moja, będę w pierwszej 10 stała od otwarcia galerii! :D Nie byłam na podpisywaniu dlatego byłam w SIZEERZE, ale o tym jutro. 
A dziś miałam zamulony dzień, nic sensownego nie zrobiłam. Chcę już piątek, bo dostaniemy zdjęcia kupy! <3 A jednocześnie nie chcę, bo nie mam hajsu na wyjazd, na bilet, na nic, haha! Stresuje się. Dobranoc! :*

`third


Miałam sobie darować, ale serce walczy z rozumem. Tym razem wygrało serducho. Godzina 2:17 jak zaczynam... Ciekawe! :D Dziwnie się pisze o przeszłości, kiedy na bieżąco się dzieje bardzo dużo, BARDZO! Jak wracam myślami do chwil, o których piszę to ciężko mi uwierzyć, że tyle się wydarzyło w tak krótkim czasie. Za mną wspaniały weekend w Gdańsku i Sopocie! Przede mną równie wspaniały (mam nadzieję) dzień w Lublinie. Tym razem odpuszczamy i nie pchamy się na przód. Planujemy się wyszaleć. :)) Ostatnio dobrze mi szło! :D Kurde, pozapominam wszystkie szczegóły ostatnich wydarzeń nim do nich dojdę, haha. Kontynuując...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W sumie to było pierwsze nasze 'spotkanie', opisane we wcześniejszych notkach. Wróciłam do domu to zaczęłam grzebać w sieci, szukałam przyszłych koncertów, etc. Dowiedziałam się, że część została odwołana z powodu nagrywania płyty. Także nie miałam za dużo do wyboru... Ale słyszałam, że Dawid będzie śpiewał 20.09.14r. w... CYRKU, haha! W sumie to się tam idealnie nadaje nasza małpeczka. :D No i wchodzę na stronę cyrku, a ceny biletów kosmiczne jak na moją kieszeń. Później się okazało, że wgl nie ma opcji kupienia biletów na występ Kwiata, bo to tylko dla dzieci z domów dziecka... Ogólnie zagmatwane i się osobiście pogubiłam. Wystawili na sprzedaż ostatecznie kilka biletów, ale pewnie poszły jak świeże bułeczki, nie wiem. Weszłam sobie na fanpage cyrku i znalazłam konkurs - na wejściówkę dla 4 osób + pudełko słodyczy od CandyKing. Wzięłam udział, chociaż na cud to ja nie liczyłam. Trzeba było napisać komentarz - co i dlaczego chce się najbardziej zobaczyć. Tak więc ogarnęłam kto występuje, napisałam i cierpliwie oczekiwałam. Wiedziałam, że to jest bilet jedynie do cyrku, nie na występ Dawida, ale wymyśliłam, że Młody występuje przed cyrkowym pokazem to może złapię go gdzieś przy namiocie JAK COŚ, cwaniak! I... Niespodziewanie wygrałam! Jednak uprzejma Pani nie była w stanie udostępnić mi mojego zaproszenia na 20.09... Obeszłam się smakiem. Mieliśmy podjechać pod cyrk, zobaczyć co się dzieje... Ale Marek się 'rozchorował'... 36,7 - poważna sprawa! Haha! Ale spędziliśmy miło popołudnie, jedynie było mi przykro, że nie wykorzystałam takiej okazji, ale bywa. No i później jak już przyszło to moje pudełko słodyczy to przeżyliśmy szok... Ważyło KILKA ładnych kg, haha! Wszyscy się na nie rzucili. Mi smakowały jedynie krówki, bo żelki to nie moja bajka. A w środku była wejściówka. Nawet nie pamiętam kiedy ostatecznie odwiedziłam cyrk, ale wiem, że z Markiem, Anką i Anetką. Było śmiesznie i wgl. Czaiłyśmy się z Anką na fotkę z MAMBO5, ale nie wiedziałyśmy jak zagadać i obeszłyśmy się smakiem, haha! Także przypadkiem, poszukując spotkania z Dawidem, znalazłam się w cyrku, beka!










W czasie przerwy zrobiłam zdjęcie małego lwa, z którym wcześniej selfie zrobił Dawid, haha. ♥


No a na tym zdjęciu mogłam być, gdybyśmy jednak pojechali tak jak planowaliśmy...

CO DALEJ...
Gdzieś znalazłam informacje, że ostatni koncert z trasy #9893 odbędzie się, NA MOJE SZCZĘŚCIE, w Warszawie! W BlueCity dokładnie. Zuza przyleciała do Polski, ale nie mogła ze mną jechać, bo miała wesele... Nie miałam z kim iść i przez chwilę się zastanawiałam, ale ostatecznie podjęłam decyzje, że jadę! To było 26.10 - ponad miesiąc się nie widzieliśmy! O jaaaa. A teraz tydzień to już za długo, hahaha! Whatever. Najpierw nie potrafiłam tam dojechać. Tak sobie zagmatwałam drogę, że wgl dziwne, że dojechałam na czas. Może to dlatego, że Dawid jak zwykle się spóźnił, haha. Obeszłam okolice sceny i zajęłam miejsce na przodzie, ale bardziej po lewej stronie. Stałam tak jak ta sierota... W międzyczasie ogarnęłam, że koncert jest akustyczny - czego bardzo nie lubię. Więc było mi przykro... Stoję, czekam, widzę miliard osób w takiej samej kurtce. I nagle ogarnęła mnie myśl - 'wszyscy są tak wpatrzeni w scenę, że gdyby teraz Dawid stał nam za plecami to NIKT by nie zauważył'. No i postanowiłam się w związku z tym obrócić, a tu niespodzianka! Nie Dawid, niestety, haha! Adam Zdrójkowski - tak, ten z rodzinki. Zdążył dopiero co przyjść, jeszcze prawie nikt się nie kręcił koło niego. Ale ja taka odważna, że nie podeszłam. Później go dziewczyny prawie staranowały, haha. Ja się głupia wycofałam i przez to miałam gorsze miejsce, shit. Widziałam OK, ale nagrać cokolwiek to była istna męka! Później dowiedziałam się czemu akustycznie - byliśmy pod ogromną kopułą ze szkła, gdyby coś poszło nie tak to wszystko by spadło nam na głowy... Musieli uważać. Dawida i tak czasami ponosiło i chłopaki go sprowadzali na ziemię, żeby nie doszło do nieszczęścia. Hahaha! Pamiętam jak powiedział do kogoś 'fajny masz case', a ja stoję i kminię JAKI?! Jako, że jestem uzależniona od case'ów... Nie zakumałam jak powiedział 'sam go zaprojektowałem' - WTFxd A później śpiewa sobie, śpiewa i podbił do tej dziewczyny! Wziął jej tel i nagrał ze sceny nas i siebie samego - no tak mnie zaskoczył pozytywnie, że jeszcze mam to przed oczami. Słodziak! :D:D No i wtedy załapałam, miała case I'm a selfie killer, huehue. Ogólnie koncert udany! Jak zwykle. :D Pani na koniec chciała rzucać ręcznikami to Wrzosek Superbohater wyleciał i jej wyrwał, haha! Nie chciało się chłopakom schodzić ze sceny więc powiedzieli, że grają od razu JAK TO, ale nie będą wchodzić na bis. No, ale jak skończyli i poszli to wszyscy krzyczą, że jeszcze, haha! A wyżej wspomniana Pani powiedziała coś na zasadzie, że Dawid tak zarządził i nie będzie bisów, że to jego ... No słowa mi brakuje, ale ogólnie, że Dawid ma w dupie i sobie tak wymyślił i spadajcie do domów. A oczywiście chłopaczek się zbulwersował za kulisami, wyleciał do niej i mówi - OK, zaśpiewajmy refren JAK TO już bez zespołu. No i zaśpiewaliśmy sobie, a on spojrzał na kobietkę i mówi, że to nie są żadne jego wymogi i humorki, haha. Biedna chyba się poczuła sponiewierana przez chłopaków. :D Później laski się zleciały za sceną i czekały aż Młodego wyprowadzą, a ja usłyszałam przypadkiem jak ochroniarze mówili o trasie wyjścia Dawida - więc poszłam sobie tam i czekałam, żeby chociaż piąteczkę przybić. I tak stoję jak debil, stoję... Przeszłam się, a tu nic. Czas mi się skończył i wróciłam do domu. Takie było nasze drugie spotkanie. :D Fascynujące, nie? :D Taka byłam podjarana wtedy, a teraz jak czytam i porównuje do aktualnego stanu rzeczy to żal... :D 
















A w następnej notce m.in. o gali MTV EMA PREPARY - tam już było troszkę bardziej intensywnie, hehe!

PS. Zeszło się trochę, bo odkryłam nagranie z koncert walentynkowego na YT i oczywiście musiałam zobaczyć mojego... A o tym w notce o walentynkach, haha! :D To dobranoc, jest fajnie.
Do później! ♥

piątek, 13 lutego 2015

'second

Chyba zaraz zwrócę pączki. Zjadłam 2. Tata mi jeszcze proponuje słodycze, ale ja już nie mogę nawet patrzeć. A co dopiero teraz... Wpadłam do pokoju, szczęśliwa rzuciłam się na łóżko, a 5cm przed moimi oczami PAJĄK GIGANT. Mutant jakiś, na serio. Zaczęłam się tak drzeć, że mama się prawie zabiła na schodach, haha. I dała mi chodaka, żebym go zabiła, co za wariatka! Nim odnalazłam innego buta, który zabije pająka, ale nie rozwali mi ściany, to pająk spadł za łóżko. Usłyszałam tylko PUK. No trudno, nie pośpię dziś w swoim pokoju, NAJGORZEJ! Ale mam już kasę na bilet do Lublina! <3 I część na bilet do Anglii. Uwielbiam być najmłodsza z 4 rodzeństwa, haha.

Odnalazłyśmy właśnie konkurs na przedpremierowy pokaz SpongeBoba. Nigdy nie fascynowałam się tą gąbką, o której 3/4 życia myślałam, że jest serem... No, ale Dawid podkłada głos sepleniącej mewie, muszę to jak najszybciej usłyszeć, haha! Także jak wygram to lecę w czwartek do kina. Jak przegram to lecę w piątek lub sobotę. :D

Jutro rano do Wawczi. Spróbuję oddać krew! Mam nadzieję, że się uda. TRZYMAĆ KCIUKI! :) I randka z Markiem. xd Nie no, Marek ma wolne... A że walentynki spędzam z Gośką i Dawidem to Marek został przesunięty na piątek 13go. Żeby sobie umilić ten 'pechowy dzień' to kupię rano bilet na Lublin. Tyle szczęścia. <3 

Luty jest bardziej szalony od grudnia. Ale jednak całym swoim sercem jestem za tym, jak wtedy było wspaniale. Pod każdym względem. Najlepszy miesiąc ever. No i w grudniu nastąpił przełom, zaczęłam się nazywać Kwiatonator. :) No ale zeszłam z tematu. Opowiedziałam co u mnie to wracam do mojej historyjki, huehue.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No dobra. Zaczęłam posta kiedy jeszcze gadałam z dziewczynami ... Pewnie jakoś ok 19-20. Coś się zebrać nie mogę. Wynalazłam zdjęcia z tamtych dni i przeżyłam szok. Czuję się jakbym je robiła wczoraj, a tu minęło już ponad 5 miesięcy i tyle rzeczy się w moim życiu zmieniło... Kontynuując...

Zabijcie mnie, ale nie wiem kto tam śpiewał. Smutne, ale chce mi się śmiać z mojej głupoty, kretynka! :D Były jakieś dziewczyny i chłopaki też byli! Ja 'znałam' jedynie Kwiata, Red lips i Enej. No, ale fotki robiłam. Może nie są NAJLEPSZEJ jakości, haha. Ważne, że wgl. Tadam:







I nadeszła kolej na Dawida! Na niego czekałam tyle czasu. Chciałam zobaczyć o co chodzi w tym chłopaku. I serio, nie potrafię tego wytłumaczyć... Ale kiedy wyszedł, pobiegał, to ja się poryczałam. Haha. Nie to, że jakoś strasznie... Wzruszyłam się po prostu. Albo mam tak jak widzę kogoś, kto wydaje się być nieosiągalny... Nie wiem.
Jak dobrze pamiętam to śpiewał 3 piosenki. Tathagatę, której strasznie nie lubiłam, nie podchodziła mi... I na koncercie nie wiedziałam, że to ją śpiewa, haha. Ja wgl tam niewiele wiedziałam o jego muzycznej działalności. ;) Ale ujął mnie swoim CZACZACZACZACZAS! Śpiewałam sobie w myślach non stop tę piosenkę zastanawiając się co to. A kiedy już zapytałam wujka Google to miałam bekę ze swojego debilizmu, haha. Tak bardzo nie lubiłam piosenki, że nie wiedziałam jak leci - brawo ja! Teraz to jedna z moich ulubionych, huehue. Śpiewał też 3 żywioły, darłam ryjek wtedy kiedy wiedziałam co należy śpiewać, czyli rzadko. Głównie jak coś się powtarzało. Było mi wstyd stać tak blisko, na środku i gapić się z załzawionymi oczami, pozdrawiam. Nie pamiętam co jeszcze zaśpiewał, a filmy mam na drugim laptopie... Whatever.
Jak już musiał zejść to bolało. Skubany taki jest ujmujący... No nie potrafię wytłumaczyć. Albo to ja jestem za miękka i każdy mnie ujmie, haha. Oczywiście przed zejściem 'Gdzie mamy hejterów?', a biedna Natalka nie kumała. Stałam z otwartą gębą, mokrymi oczami i podziwiałam piękną relację artysta - fan. Coś wspaniałego. I to w zasadzie dla mnie był koniec koncertu, mogłam spadać do domu. Dawid nie mógł zostać, bo tego dnia startowała 2 edycja TzG i chciał być przy Janji. A szkoda! Bo niewiele było osób. W sensie niewiele w stosunku do jego pełnych koncertów. Widziałam wtedy pierwszy raz busa! Haha. A tu kilka zdjęć. Trochę lepszych, bo z lustrzanki - dopóki mi nie padła.



















A taka byłam zadowolona po Kwiatkowskim:



No i później weszły jeszcze jakieś osóbki na scenę, których znowu nie potrafię nazwać. Ale my czekaliśmy już tylko na Enej, bo Sylwia psychofanka, haha. I proszę bardzo, kolejne extra wyraźne zdjęcia!







I się impreza skończyła. Muszę dodać, że koleś, który to prowadził, to dobry wariat. Jego teksty mistrzowskie. Płakałam ze śmiechu kiedy kazał dziewczynie wypluć gumę mu na rękę, a później sam ją żuł. Po czym zapytał czy ona chce jeszcze tę gumę. LOL. Nie chciała. </3 Po całym przedsięwzięciu Marek z Sylwią odprowadzili mnie na autobus i spotkaliśmy Damiana z Mariolą. Wtedy jeszcze sobie gadaliśmy, hehe. I tyle. Wstałam następnego dnia rano i nie wierzyłam w to wszystko co się wydarzyło.
Dawid ma w sobie magnes, na bank! Inaczej tego nie wytłumaczę. :D Nie no zwyczajnie jest super gościem, taki kochany Ziomeczek. Wtedy pod tą sceną, po jego występie, wiedziałam już, że będę jeszcze na kilku. Zaraz po powrocie do domu zaczęłam dłubać w sieci. A co wynalazłam i jak się dalej potoczyło wszytko to napiszę kolejnym razem, hehuehue. :D Powiem tylko, że rozkręcało się małymi krokami, aż się uzależniłam.

A przy okazji szukania zdjęć z koncertu odnalazłam inne z tych dni. Pasują do poprzedniej notki, ale już nie będę jej edytować... Wstawiam tutaj. ;)
Cięzko uwierzyć, że robiłam część z nich jeszcze przed tym koncertem. Czuję jakbym cykała wczoraj, a tu psikus! Minęło ponad 5 miesięcy, tyle się wydarzyło... Tyle się zmieniło. Wtedy jeszcze nocowałam na Woli, ahhh. TAK DAWNO! Powiem Wam, że zdjęcia to jedna z najlepszych rzeczy jaką wymyślili ludzie, serio. Gdyby nie zdjęcia to ja bym nie wiedziała, że to wszystko działo się tak dawno. W poprzedniej notce napisałam, że jechałam do Warszawy busem, chyba. A ze zdjęć przypomniałam sobie, że to ściema... Pojechałam z Markiem, bo był akurat u mnie w mieście. Po drodze zajechaliśmy do MC. I już wtedy mieliśmy ustalone, że pojedziemy na koncert następnego dnia. A byłam pewna, że jechałam busem. Zdjęcia są wspaniałym wynalazkiem! Czy ktoś dostał za to kiedyś jakąś nagrodę? Ja bym postawiła pomnik człowiekowi, który jest odpowiedzialny za wymyślenie aparatu, etc. A może już stoi i ja o tym nie wiem? Uświadom mnie ktoś, please.
Dobra to dodaję jeszcze foteczki. Najpierw z trasy i MC. :D Przywitał nas przepiękny zachód słońca w Warszawie. Było TAK CIEPLUTKO! A przeglądając właśnie zdjęcia z MC przypomniało mi się, że miałam w domu bransoletkę KWIAT, ale jeszcze wtedy jej nie nosiłam tak codziennie... Tyle co po domu, bo po prostu podobało mi się jak wyszła, no i była moją reklamą. I nie wzięłam jej do Warszawy, nie miałam po co. Dopiero w trasie wyszło, że będzie koncercik. Czyli nie było jej ze mną wtedy. </3 Zresztą na kolejnym też nie, ale o tym innym razem.









W sierpniu byłam z Zuzką na pielgrzymce w Częstochowie. Już nie będę szukać zdjęć, bo jest późno - ZNOWU. Ale miałyśmy kilka uroczych. <3 Było super! I kupiłam moim dzieciaczkom serduszka z ich imionami. Amelka dostała właśnie podczas tego wyjazdu, a oto jej pierwsze zdjęcia z mojej łapki.







A w tzw. międzyczasie pojechałam z bratem i bratową szukać marmuru do ich nowego mieszkania. Słabo nam to szło, ale za to spodobał nam się jakiś krzaczek, hahaha! Ktoś wie co to?



No i jeszcze co do poprzedniej notki... Mam zdjęcia sprzed koncertu. Przepiękna pogoda była. Pamiętam wszystko... Ale gdyby nie zdjęcia, to bym pozapominała. Piękna sprawa! Proszę:













Jeszcze jak przeglądałam te wszystkie zdjęcia to wpadły mi w ręce różne pierdoły sprzed tego wszystkiego. Wstawiam sobie dla beki, dla pamiątki. Piękne czasy. Kiedy to mija, to ja nie wiem... A poza tym to wzięłam sobie jeden outfit na zmianę do Wawki wtedy i akurat była to koszulka w kwiatki, haha. Przedstawiam już zdjęcia na pożegnanie, dobranoc!
Za 7,5 godziny wyjeżdżam. Jadę do Warszawy i planuję oddać krew. Później widzę się z Markiem w ramach walentynek. Następnego dnia o 5.30 wyjeżdżamy z Gosią(wkrótce ją poznacie, huehue) do Gdańska, na koncert! Ale o tym też w przyszłości. xd W niedzielę wracamy do Warszawki, ale ja do domu wrócę pewnie dopiero we wtorek. Więc dopiero wtedy się odezwę, niestety. Jeśli ktoś chce mnie śledzić na bieżąco to tutaj przebywam 24/7:

INSTAGRAM
TWITTER
SNAPCHAT - natalia.dyga

2 w nocy, wspaniale! Buziaki!





















PS. A pomiędzy tym wszystkim straciłam zęba, haha!