Chyba zaraz zwrócę pączki. Zjadłam 2. Tata mi jeszcze proponuje słodycze, ale ja już nie mogę nawet patrzeć. A co dopiero teraz... Wpadłam do pokoju, szczęśliwa rzuciłam się na łóżko, a 5cm przed moimi oczami PAJĄK GIGANT. Mutant jakiś, na serio. Zaczęłam się tak drzeć, że mama się prawie zabiła na schodach, haha. I dała mi chodaka, żebym go zabiła, co za wariatka! Nim odnalazłam innego buta, który zabije pająka, ale nie rozwali mi ściany, to pająk spadł za łóżko. Usłyszałam tylko PUK. No trudno, nie pośpię dziś w swoim pokoju, NAJGORZEJ! Ale mam już kasę na bilet do Lublina! <3 I część na bilet do Anglii. Uwielbiam być najmłodsza z 4 rodzeństwa, haha.
Odnalazłyśmy właśnie konkurs na przedpremierowy pokaz SpongeBoba. Nigdy nie fascynowałam się tą gąbką, o której 3/4 życia myślałam, że jest serem... No, ale Dawid podkłada głos sepleniącej mewie, muszę to jak najszybciej usłyszeć, haha! Także jak wygram to lecę w czwartek do kina. Jak przegram to lecę w piątek lub sobotę. :D
Jutro rano do Wawczi. Spróbuję oddać krew! Mam nadzieję, że się uda. TRZYMAĆ KCIUKI! :) I randka z Markiem. xd Nie no, Marek ma wolne... A że walentynki spędzam z Gośką i Dawidem to Marek został przesunięty na piątek 13go. Żeby sobie umilić ten 'pechowy dzień' to kupię rano bilet na Lublin. Tyle szczęścia. <3
Luty jest bardziej szalony od grudnia. Ale jednak całym swoim sercem jestem za tym, jak wtedy było wspaniale. Pod każdym względem. Najlepszy miesiąc ever. No i w grudniu nastąpił przełom, zaczęłam się nazywać Kwiatonator. :) No ale zeszłam z tematu. Opowiedziałam co u mnie to wracam do mojej historyjki, huehue.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No dobra. Zaczęłam posta kiedy jeszcze gadałam z dziewczynami ... Pewnie jakoś ok 19-20. Coś się zebrać nie mogę. Wynalazłam zdjęcia z tamtych dni i przeżyłam szok. Czuję się jakbym je robiła wczoraj, a tu minęło już ponad 5 miesięcy i tyle rzeczy się w moim życiu zmieniło... Kontynuując...
Zabijcie mnie, ale nie wiem kto tam śpiewał. Smutne, ale chce mi się śmiać z mojej głupoty, kretynka! :D Były jakieś dziewczyny i chłopaki też byli! Ja 'znałam' jedynie Kwiata, Red lips i Enej. No, ale fotki robiłam. Może nie są NAJLEPSZEJ jakości, haha. Ważne, że wgl. Tadam:



I nadeszła kolej na Dawida! Na niego czekałam tyle czasu. Chciałam zobaczyć o co chodzi w tym chłopaku. I serio, nie potrafię tego wytłumaczyć... Ale kiedy wyszedł, pobiegał, to ja się poryczałam. Haha. Nie to, że jakoś strasznie... Wzruszyłam się po prostu. Albo mam tak jak widzę kogoś, kto wydaje się być nieosiągalny... Nie wiem.
Jak dobrze pamiętam to śpiewał 3 piosenki. Tathagatę, której strasznie nie lubiłam, nie podchodziła mi... I na koncercie nie wiedziałam, że to ją śpiewa, haha. Ja wgl tam niewiele wiedziałam o jego muzycznej działalności. ;) Ale ujął mnie swoim CZACZACZACZACZAS! Śpiewałam sobie w myślach non stop tę piosenkę zastanawiając się co to. A kiedy już zapytałam wujka Google to miałam bekę ze swojego debilizmu, haha. Tak bardzo nie lubiłam piosenki, że nie wiedziałam jak leci - brawo ja! Teraz to jedna z moich ulubionych, huehue. Śpiewał też 3 żywioły, darłam ryjek wtedy kiedy wiedziałam co należy śpiewać, czyli rzadko. Głównie jak coś się powtarzało. Było mi wstyd stać tak blisko, na środku i gapić się z załzawionymi oczami, pozdrawiam. Nie pamiętam co jeszcze zaśpiewał, a filmy mam na drugim laptopie... Whatever.
Jak już musiał zejść to bolało. Skubany taki jest ujmujący... No nie potrafię wytłumaczyć. Albo to ja jestem za miękka i każdy mnie ujmie, haha. Oczywiście przed zejściem 'Gdzie mamy hejterów?', a biedna Natalka nie kumała. Stałam z otwartą gębą, mokrymi oczami i podziwiałam piękną relację artysta - fan. Coś wspaniałego. I to w zasadzie dla mnie był koniec koncertu, mogłam spadać do domu. Dawid nie mógł zostać, bo tego dnia startowała 2 edycja TzG i chciał być przy Janji. A szkoda! Bo niewiele było osób. W sensie niewiele w stosunku do jego pełnych koncertów. Widziałam wtedy pierwszy raz busa! Haha. A tu kilka zdjęć. Trochę lepszych, bo z lustrzanki - dopóki mi nie padła.
A taka byłam zadowolona po Kwiatkowskim:

No i później weszły jeszcze jakieś osóbki na scenę, których znowu nie potrafię nazwać. Ale my czekaliśmy już tylko na Enej, bo Sylwia psychofanka, haha. I proszę bardzo, kolejne extra wyraźne zdjęcia!



I się impreza skończyła. Muszę dodać, że koleś, który to prowadził, to dobry wariat. Jego teksty mistrzowskie. Płakałam ze śmiechu kiedy kazał dziewczynie wypluć gumę mu na rękę, a później sam ją żuł. Po czym zapytał czy ona chce jeszcze tę gumę. LOL. Nie chciała. </3 Po całym przedsięwzięciu Marek z Sylwią odprowadzili mnie na autobus i spotkaliśmy Damiana z Mariolą. Wtedy jeszcze sobie gadaliśmy, hehe. I tyle. Wstałam następnego dnia rano i nie wierzyłam w to wszystko co się wydarzyło.
Dawid ma w sobie magnes, na bank! Inaczej tego nie wytłumaczę. :D Nie no zwyczajnie jest super gościem, taki kochany Ziomeczek. Wtedy pod tą sceną, po jego występie, wiedziałam już, że będę jeszcze na kilku. Zaraz po powrocie do domu zaczęłam dłubać w sieci. A co wynalazłam i jak się dalej potoczyło wszytko to napiszę kolejnym razem, hehuehue. :D Powiem tylko, że rozkręcało się małymi krokami, aż się uzależniłam.
A przy okazji szukania zdjęć z koncertu odnalazłam inne z tych dni. Pasują do poprzedniej notki, ale już nie będę jej edytować... Wstawiam tutaj. ;)
Cięzko uwierzyć, że robiłam część z nich jeszcze przed tym koncertem. Czuję jakbym cykała wczoraj, a tu psikus! Minęło ponad 5 miesięcy, tyle się wydarzyło... Tyle się zmieniło. Wtedy jeszcze nocowałam na Woli, ahhh. TAK DAWNO! Powiem Wam, że zdjęcia to jedna z najlepszych rzeczy jaką wymyślili ludzie, serio. Gdyby nie zdjęcia to ja bym nie wiedziała, że to wszystko działo się tak dawno. W poprzedniej notce napisałam, że jechałam do Warszawy busem, chyba. A ze zdjęć przypomniałam sobie, że to ściema... Pojechałam z Markiem, bo był akurat u mnie w mieście. Po drodze zajechaliśmy do MC. I już wtedy mieliśmy ustalone, że pojedziemy na koncert następnego dnia. A byłam pewna, że jechałam busem. Zdjęcia są wspaniałym wynalazkiem! Czy ktoś dostał za to kiedyś jakąś nagrodę? Ja bym postawiła pomnik człowiekowi, który jest odpowiedzialny za wymyślenie aparatu, etc. A może już stoi i ja o tym nie wiem? Uświadom mnie ktoś, please.
Dobra to dodaję jeszcze foteczki. Najpierw z trasy i MC. :D Przywitał nas przepiękny zachód słońca w Warszawie. Było TAK CIEPLUTKO! A przeglądając właśnie zdjęcia z MC przypomniało mi się, że miałam w domu bransoletkę KWIAT, ale jeszcze wtedy jej nie nosiłam tak codziennie... Tyle co po domu, bo po prostu podobało mi się jak wyszła, no i była moją reklamą. I nie wzięłam jej do Warszawy, nie miałam po co. Dopiero w trasie wyszło, że będzie koncercik. Czyli nie było jej ze mną wtedy. </3 Zresztą na kolejnym też nie, ale o tym innym razem.




W sierpniu byłam z Zuzką na pielgrzymce w Częstochowie. Już nie będę szukać zdjęć, bo jest późno - ZNOWU. Ale miałyśmy kilka uroczych. <3 Było super! I kupiłam moim dzieciaczkom serduszka z ich imionami. Amelka dostała właśnie podczas tego wyjazdu, a oto jej pierwsze zdjęcia z mojej łapki.



A w tzw. międzyczasie pojechałam z bratem i bratową szukać marmuru do ich nowego mieszkania. Słabo nam to szło, ale za to spodobał nam się jakiś krzaczek, hahaha! Ktoś wie co to?

No i jeszcze co do poprzedniej notki... Mam zdjęcia sprzed koncertu. Przepiękna pogoda była. Pamiętam wszystko... Ale gdyby nie zdjęcia, to bym pozapominała. Piękna sprawa! Proszę:






Jeszcze jak przeglądałam te wszystkie zdjęcia to wpadły mi w ręce różne pierdoły sprzed tego wszystkiego. Wstawiam sobie dla beki, dla pamiątki. Piękne czasy. Kiedy to mija, to ja nie wiem... A poza tym to wzięłam sobie jeden outfit na zmianę do Wawki wtedy i akurat była to koszulka w kwiatki, haha. Przedstawiam już zdjęcia na pożegnanie, dobranoc!
Za 7,5 godziny wyjeżdżam. Jadę do Warszawy i planuję oddać krew. Później widzę się z Markiem w ramach walentynek. Następnego dnia o 5.30 wyjeżdżamy z Gosią(wkrótce ją poznacie, huehue) do Gdańska, na koncert! Ale o tym też w przyszłości. xd W niedzielę wracamy do Warszawki, ale ja do domu wrócę pewnie dopiero we wtorek. Więc dopiero wtedy się odezwę, niestety. Jeśli ktoś chce mnie śledzić na bieżąco to tutaj przebywam 24/7:
SNAPCHAT - natalia.dyga
2 w nocy, wspaniale! Buziaki!










PS. A pomiędzy tym wszystkim straciłam zęba, haha!
ten krzak to chmiel! :D
OdpowiedzUsuńIle się można nauczyć przy kupnie marmuru, haha! :D
Usuńno ciekawie piszesz te notki ci powiem :)
OdpowiedzUsuńDawid jest wspanialym człowiekiem
warto jezdzic na jego koncerty ,dlatego jak mam okazje i jest gdzieś blisko to zawsze jezdzę ;d
ja tez zjadłam 2 albo 3 paczki;d a ja sie urodzilam w tlusty czwartek